Rozmowy o różach


Anna Matwiejczak: Dzień dobry. Odpisuję z opóźnieniem, bo jak wspominałam w korespondencji, w tym tygodniu miałam spotkanie z Panią Ogrodnik i już na miejscu u nas. Z dużą uwagą przeczytałam wpisy obu Panów, za które bardzo serdecznie dziękuję. Porobiłam sobie nawet notatki, aby o niczym nie zapomnieć w rozmowie o projekcie ogrodu i różance. Ustalenia na dzień dzisiejszy są takie, że tak samo jak nie będzie róż angielskich (może jedna lub dwie), bukszpanów, to nie będzie też tej Chorwacji. Czyli takiej dużej rabaty pomiędzy domem a bramą wjazdową. Będzie tak jak napisał Pan Piotr, różanka będzie przy samym domu, przy ścianie południowej. Jak tylko Pani Ogrodnik o tym wspomniała, to już wiedziałam, że się porozumiemy, bo przecież wcześniej przeczytałam o tym tutaj. Za bardzo się chyba zafiksowałam na tę pomysł parkowy z Chorwacji i ma Pan rację, że nie wszystko co dobrze wygląda w dużym ogrodzie musi tak samo dobrze wyglądać w takim mniejszym. I z tą ziemią też Pan trafił, pod ścianami jest dużo gliny już wymieszanej z ziemią żyzną. Może to nie są takie dokładne proporcje jak Pan Marek pisze, ale ziemia się klei i lepi. Glinę jako wartwę stałą, jak mi powiedzieli panowie budowlańcy, to mamy na głębokości około 120 cm. Pani Ogrodnik powiedziała że ziemia jest bardzo dobra dla róż, co najwyżej można dosypać tylko pod same korzenie takiej dedykowanej, aby się szybciej ukorzeniły. Także, bardzo się cieszę, że to tak się wszystko udało i nie będzie już więcej przekopywania działki. Będą też róże podzielone już na samej różance, a jak przeczytałam o lawendzie to już ją nawet widzę kwitnącą u siebie. Bardzo dziękuję za te wszystkie bezcenne pomysły i aż strach pomyśleć, że mogłam nie zapytać i wszystko urządzić według tego mojego starego pomysłu. Co do wyboru róż, to będzie mój własny i już dokładnie wiem o co będę pytać przy zakupie, jak ważna jest podkładka na której szczepi się róże. Na razie będe szukać przez wakacje i kupować, aby we wrześniu i październiku posadzić. Myślę o jednej dużej róży pnącej na ścianie, czy na przykład taka "Gloire de Dijon" to będzie dobry wybór na mój klimat? Wcześniej nie bardzo widziałam u siebie róże pnące ze względu na podpory, a teraz jest przecież ściana i można ją wykorzystać. Bardzo mi się podoba ta róża, ale jak przeczytałam pochodzi z Francji i nie wiem czy nie będzie przemarzać u mnie. Na szczęście motyki i sekatora się nie boję :), jak samej pracy w ogrodzie, to przecież w końcu też jest przyjemność, oderwanie się od dnia codziennego. To tak krótko dzisiaj o wszystkim i raz jeszcze pięknie dziękuję za pomoc. Jeśli przy wyborze róż będę miała pytania to pozwole sobię napisać.
Pozdrawiam serdecznie.

(11 lipca)

Marek Moch: Super Pani Anno! Dobry projektant i dobry projekt to klucz! Ci poprzedni to byli jacyś przebierańcy. Ja bym się nie spieszył z sadzeniem, rok czy nawet dwa lata w życiu ogrodu to naprawdę drobiazg. Naprawdę! Samo sadzenie można rozłożyć w czasie, to może być zresztą dodatkowa przyjemność. Kluczowe jest zrobienie najpierw prawidłowego, całościowego projektu, całościowego czyli też z wybraniem wszystkich roślin, w tym ich ilości i odmian. Co do głębokości sadzenia róż, to ja robiłbym zgodnie ze wskazówkami Pana Piotra. Co do odstępów między różami, proszę przeczytać jak to było mierzone u mnie, powiem tak, wówczas miałem duże wątpliwości, że odstępy są za duże, ale to było prawidłowe. A z perspektywy dałbym je jeszcze większe! Bo one już teraz się stykają i jest nieco za gęsto, więc teraz raczej mając tyle miejsca ile tam jest, zrobiłbym Rabatę nie 5-ciu ale 3-ech Róż. Lub może, jak już pisałem, dałbym tam jakąś jedną, dużą. Proszę dokładnie przemyśleć i wybrać róże do projektu. Tutaj będzie konieczna selekcja, wiem że to niełatwe, bo człowiek czyta i ciągle widzi kolejne które mu się podobają, ale lepiej mniej niż za dużo. Po pierwsze chodzi o efekt wizualny, aby nie było to wszystko zbyt zapchane, zbyt ciężkie. Poza tym najpierw jest entuzjazm do pracy przy nich ale potem on się zmniejszy, to nieuniknione. A ogród działa na nas na dwa sposoby, pierwszy przez oczy i nos i to daje nam spokój i drugi przez pracę w nim, co też daje nam spokój, ale tylko jeśli to praca a nie orka. Zresztą ogród tak w ogóle jest jak ubranie. Oczywiście zakładamy to co nam się podoba, ale kluczowe jest aby to tworzyło spójną, harmonijną całość, nie zbiór różnych rzeczy nawet najpiękniejszych czy najulubieńszych, ale aby one tworzyły jedną harmonijną, spójną, całość. Więc też lepiej mniej niż za dużo i selekcja. W polskich ogrodach jednym z głównych błędów, jest właśnie to, że sadzimy rzeczy bo nam się podobają, to, tamto, jeszcze to, siamto, owanto, jeszcze tamto, a potem jest nadmiar, potem to nie jest spójne, jest za dużo i jest dramat, który narasta z czasem. Ja też uważam, ze w ogrodzie może być tylko jedna królowa, jedna rzecz, roślina (nawet jeśli jest ich kilka sztuk) która jest kluczem, główną myślą, reszta to dworacy, którzy są dla niej tłem, a całość musi być spójna. Życzę super ogrodu!
Pozdrawiam

(12 lipca 2022)

Piotr Szustakiewicz: O ile projekt domu bezwględnie należy powierzyć architektowi, to w przypadku ogrodu nawet jak projekt profesjonalny to warto w nim uczestniczyć. Aby przyszły ogród był naszym, oryginalnym i wyjątkowym, a nie szablonowym, powielonym po raz nie wiadomo który. Oczywiście nie wszystkie nasze pomysły muszą być od razu trafione na 100 procent, ale warto każdy przedyskutować z ogrodnikiem wykonawcą, a nuż pomysł da się wcielić w życie po niewielkich modyfikacjach. Więź z ogrodem w którym zawrzemy własne pomysły będzie zawsze znacznie silniejsza, zwłaszcza kiedy potem już zajmujemy się nim sami. Kiedy widzi się że coś nam się udało (tu czytaj: pięknie rośnie i się prezentuje), to najnormalniej to cieszy. Bardzo dobrze, że róże, a i może inne rośliny, będą Pani wyborem. Proszę z obsadzaniem od razu różanki i całego ogrodu się nie śpieszyć, jak pisałem wcześniej. Na pewno będą pewne naciski, aby ogród był jak najszybciej pod klucz. Z perspektywy czasu to zawsze jest takie co nagle to po diable. Gust właścieli-grodników we własnym ogrodzie jest nieprawdopodobnie zmienny, to co podobało się na początku to po kilku lat zaczyna nas zastanawiać. Jak odkryjemy z czasem nowe rośliny, które nas zachwycą to może się też okazać, że dla nich nie będzie już miejsca, bo np. świetnie prezentujące się 12 żywotników w szpalerze zajmuje nam już pół ogrodu. No i po co nam ich aż 12 jak wystarczyłby 1 jako soliter. Każdy rok to kolejna nauka, wzbogacanie naszej wiedzy, doświadczenia i rozwijanie gustów ogrodniczych. Na początku mało kto zauważa np. róże miniatoruwe, to przychodzi dopiero z czasem.
Jak rozumiem, w planach różanki zmieniła się  tylko lokalizacja, rozmiarem będzie podobna? Przeniesienie pod dom na południową wystawę da też różom osłonę zimą w postaci bryły domu, to bardzo ważne. Gloire de Dijon na ścianę tak, o ile fasada domu nie będzie w pastelowym kolorze. Zdarzają się róże jak np. Polka których jasne kwiaty nie wtapiają się kolorystycznie w ściany, ale dlatego że one jak podstawę kwiatów wytwarzają bardzo dużo liści. Glore de Dijon mimo wszystkich swoich zalet do takich nie należy. Najcześciej ściany są jednak pastelowe, jasne i dlatego trzeba róż które będą dobrze na ich tle wyeksponowane. Tutaj jesli będzie jedna róża, to może być mocny akcent, nawet i kontrast. Z mojego ogrodu w ciemnym kolorze gdybym miał polecić jedną, to bez wahania byłaby to Reine des Violettes ...

To wprawdzie starsze już zdjęcie, ale sama roża nie zmieniła się, a jeśli już to na lepsze. Wprawdzie powtarzanie kwitnienia u Hybrid Perpetuals nie jest może tak silne jak u róż angielskich (odmian prowadzonych jako pnące) czy nowoczesnych róż pnących, ale poza różami rabatowymi powtarzanie kwitnienia jest w dużej części mitem. Nigdy to powtarzanie nie jest nawet w 1/3 tak dobre jak pierwsze, więc czy nie lepiej miec różę której kwitnienie czerwcowe zapada w pamięć na rok niż taką co wprawdzie kwitnie i potem powtarza, ale szału generalnie nie ma?
W przypadku róż na ścianę ważne też jest, aby ta była zawsze solidnych rozmiarów, dawała tło całej różance. Nie może przemarzać w pędach i co roku odbijać od zera, ona musi ten rozmiar trzymać. Proszę popatrzeć na Ghislaine de Feligonde, a może się nada? To pewna róża podobnie jak Reine de Violettes. Przy tej masie liści kwiaty powinny być widoczne na jasnych fasadach...

Podobnie świetnie na każdej dużej ścianie będzie prezentować się Lykkefund czy Fruhlingsduft, też z gwarancją nieprzemarzania w zimy jak ostatnie lata. Przy temperaturach poniżej -12°C zawsze warto różę na której nam szczególnie zależy okryć. Na ścianie jest to bardzo proste, wystarczy powyżej pędów róży dać haki lub wykorzystać te które służą pędom róż i jako ekran od góry do dołu rozwiesić agrowłókninę lub inne co, np. stare koce czy kołdry jeśli tylko okap jest jest na tyle szeroki, że nie będą moknąć.
Słowo o glinie. Podstawowy skład mineralny to wapń, magnez, potas, sód, krzem, glin, żelazo oraz woda krystalizacyjna. Trzy pierwsze składniki jak wiemy są kluczowe dla zdrowego rozwoju róż, w tym liści i kwitnienia. Jak wspominałem wcześniej, znam ogród gdzie róże na glebie piaszczystej mimo wysypanych worków z nawozami dla róż (skład jw) nie rosną nawet w połowie tak dobrze jak w moim ogrodzie, gdzie nawozów mineralnych nie używam wcale. Zatem składniki mineralne, które możemy znaleźć w nawozach to jeszcze nie wszystko. Tym dodatkowym dobrodziejstwem jest wymienona powyżej woda krystalizacyjna nazywana też związaną, błonkowatą czy kapilarną. Najprościej opisując, jest to woda, która nie odsącza się pod wpływem siły ciężkości, występuje w glinie w obrębie porów nieorganicznych, szczelin i kawern. Jest takim stałym magazynem wody, elementem wspierającym gospodarke wodną i  tworzącym swoisty mikroklimat w obrębie korzeni. Tu należy pamiętać, że glina jako jednorodna skały ilasta nie przepuszcza wody wolnej, doprowadza do zastoisk, a te w konsekwencji dla róż potrafią w dłuższym okresie czasu być zabójcze (choroby liści, gnicie korzeni). Także glina jest nieodzownym skladnikiem gleby dla róż, ale jako jej składnik, w rozdrobnieniu i w odpowiedniej proporcji.
Pozdrawiam
(20 lipca 2022)

Anna Matwiejczak: Wspaniałe te Pana róże i najchętniej widziałabym wszystkie wymienione 4 u siebie. Muszę jednak wybrać i tak będzie na ścianie "Reines de Violettes", a na płocie między furtką a bramą wjazdową "Ghislaine de Feligonde". Ściany są jasnobeżowe, więc możę i "Gloire de Dijon" byłaby widoczna, ale nie tak wyraziście. Kwitnienie jedno tych róż jeśli będzie tak okazałe jak u Pana to mi w zupełności wystarczy, nic więcej nie będę już wymagać :).  Rozumiem, że można zachwycać się już jedną różą jak pisze Pan Marek, ale ja chciałabym mieć ich więcej i aby wypełnić całą różanke kwiatami. Należę też do zbieraczy wszelkiego rodzaju asortymentu, więc bardzo mi się podoba pomysł zbierania róż. W moim rodzinnym domu jest ogród, gdzie do tej pory rosną róże nazywane rabatowymi, ale większość niewiadomego pochodzenia. Zwracały zawsze uwagę bardziej cięte w wazonie na stole niż w ogrodzie. Teraz chciałabym wszystkiego dopilnować od początku, zapisać wszystkie nazwy róż i poznać ich historię. Różanka w tym nowym miejscu będzie nawet trochę większa, co mnie bardzo cieszy. W ogrodzie znajdą sie też inne rośliny, ale w mniejszej ilości i w dużej mierze przesadzone z rodzinnego ogrodu. Ustaliliśmy też, że nie będzie dużego projektu, tylko ogólny zarys, firma zajmie się wytyczeniem rabat i ścieżek, pracami związanymi z ich wykonaniem i posadzeniem dużych drzew. Sadzeniem roślin zajmę się już sama, tylko pierwsze róże posadzę z panią Ogrodnik, aby nie popełnić błędu. Teraz już wiem, jak ważne są odległości między krzewami, głębokość sadzenia i odpowiednia gleba, więc jestem dobrej myśli. Mam nadzieję że wszystko się uda i dziękuję za życzenia, aby tak się stało.
Pozdrawiam serdecznie.
(22 lipca 2022)

Marek Moch: To jasne, że uczestniczymy w procesie powstawania projektu naszego ogrodu. Choćby dlatego, że ma on odpowiadać naszemu gustowi, naszym oczekiwaniom, wreszcie choćby dlatego, że projektant musi mieć szansę je poznać. Ale kwestia nie w gustach czy smakach, ale w tym aby to nie było jedynie zbiorowisko rzeczy, które nam się podobają czy są tak po prostu ładne ale zbiór, spójna całość, coś co samo w sobie jest odrębną wartością. Inaczej ogród stanie się szybko męczący. I to będzie narastać. I tutaj konieczna jest wiedza. Jeśli jej nie ma, nie jest możliwe stworzenie czegoś prawdziwie spójnego i pięknego na lata. Chyba że, ale szansa na to oczywiście mała, zbiór składa się z mniejszej ilości elementów a my mamy ukryty wielki talent. I nie chodzi też o to, że coś nam dobrze rośnie, co oczywiście samo w sobie też jest niezwykle ważne. Ale znowu, o całość. To jest jak z ubraniem. Ktoś może mieć nawet tandetne rzeczy i tandetny gust, ale fachowiec skomponuje z tego coś super. I wtedy przykładowe 5 rzeczy o „wartości” 1 każda, da łącznie „wartość” nie 5 ale 50. Ktoś może mieć 5 rzeczy o „wartości” 20 każda. Ale źle skomponowane da łącznie nie 100, nawet nie 50 ale 40 a z czasem będzie to 30 czy nawet 20. I wtedy zaczyna się, moim zdaniem, nie zmiana gustu, ale zmęczenie, bo coś co nie jest dobrze zaprojektowane z czasem zaczyna się coraz bardziej „rozłazić”. I próba naprawy. Ona jest już wyjątkowa trudna i bez fachowca na pewno daremna. Bez dwóch zdań bardziej należy zainwestować w fachowego projektanta i narysowany projekt niż w wykonawstwo. Co do szablonów, schematów. Można je używać, fachowcy stosują je, bo coś kiedyś wymyślili i to wypaliło, często też dlatego, że jak mają się przy każdym szczególe użerać z klientem, a kliencie bywają różni, to to by się nie opłacało. Tak czy owak, projekt jest konieczny. A szablony nie są złe, bo przecież one też nie są na oko, ale ktoś je kiedyś rozrysował, np. przy Mc Donaldach są takie szablonowe ogródeczki i one nie są złe. Na pewno są lepsze niż 90% polskich ogrodów bezprojektowych. Chęć zapięcia od razu na ostatni guzik wynika z oczekiwań klienta albo gdy mamy przebierańca, który nie jest prawdziwym projektantem, ale ma szkółkę, paru robotników i chce nam sprzedać to co ma, najlepiej więcej niż mniej. I jeszcze wiele by pisać, ale brakuje mi odpowiedniej zwięzłości, więc kończę.
(23 lipca 2022)


 Piotr Szustakiewicz:
Ogrody kolekcjonerskie rządzą się trochę innymi prawami, z tej prostej przyczyny, że pojawianie się nowych nabytków roślinnych jest rozciągnięte w czasie, tym samym ogród (czyt. kolekcja) jest tworzony latami. Jeśli do każdej pojawiającej się rośliny nie chcemy wzywać za każdym razem fachowca, to sprawą nasadzeń zajmujemy się sami, stosując się do ogólnych zasad ogrodniczych sadzenia roślin i projektowania rabat czy ogrodu. To zajęcie może być wspaniałą nauką i zdobywaniem doświadczenia, nawet jeśli będę pojawiać się pewne trudności czy nawet błędy. Warto się tym zająć samemu i tak też się dzieje, jeśli popatrzymy na wszelkie fora ogrodnicze gdzie jest mnóstwo ludzi, którzy sami zajmują się swoimi ogrodami, rozwijając swoje kolekcje roślin. Też z tego powodu, że i tak bardzo szczegółowe profesjonalne projekty ogrodów, same w sobie bardzo kosztowne, najnormalniej po kilku latach z reguły nam się rozłażą w swoich założeniach dotyczących nasadzeń. Czynników jest wiele, od przypadków wypadania roślin po ich nadmierne rozrastanie czy zdarzenia losowe/pogodowe. Jak przeglądam czasami listę roślin, które przewinęły się przez mój ogród przez ponad 15 lat to ręce opadają, a dotyczy to najbardziej bylin. A naprawdę starałem się dbać o wszystkie w tym samym stopniu, poznając ich wymagania środowiskowe.
Co do status quo projektu ogrodu, to dałoby się je utrzymać, ale pod rygorem pełnego nadzoru ze strony firmy ogrodniczej, czyli prawie codziennych ich wizyt w ogrodzie i ewentualnym uzupełnianiu wszelkich wypadnięć. Tak to ma miejsce w wielu ogrodach profesjonalnych, udostępnianych dla zwiedzających oraz ogrodach w których właściele ponoszą koszty pełnej opieki nad ogrodem, które w rozrachunku bardzo szybko przerastają koszty jego budowy. W sytuacji ogrodu Pani Anny, wspominanej różanki z kolekcją róż czy podobie mającymi się sprawami z bylinami, wytyczenie rabat i zaprowadzenie drzew i krzewów, to będą takie bardzo solidne podstawy ogrodu, gwarantujące jego z jednej strony poprawność ogrodniczą, a z drugiej funkcjonalność. Byliny czy nawet niewielkie krzewy może zawsze przesadzić, jeśli coś nam nie będzie pasować. To przesadzanie w ogrodach to czynność nieunikniona, w tych profesjonalnie prowadzonych również. Nie ma ogrodów bezobsługowych. Praca potrzebna jest zawsze, własna lub taka zlecona.

Pozdrawiam
(4 sierpnia 2022)