Empress Wu


  Myśląc o wymiarach "Empress Wu", co dla hosty uważanej za największą na świecie ma niebagatelne znaczenie, postanowiłem w tym roku obrócić to w pewien projekt. Otóż zamysł jest taki, że skoro moja "Empress Wu" jest już w wieku dojrzałym (liczy sobie ponad pięć lat), to dlaczego by jej nie obmierzyć i zobaczyć co też można z niej wykrzesać w klimacie Polski.
  O ile wegetacja host olbrzymich rusza najwcześniej ze wszystkich, to w moim ogrodzie Cesarzowa jest wiosną zawsze zdecydowanym liderem. Z jednej strony to cieszy, a z drugiej też wymaga pilnowania prognoz i ochrony młodych pędów w noce z przymrozkami. Sprawdza się tu najlepiej osłona z grubej agrowłókniny rozpostarta na łukowym stelażu i przytwierdzona do ziemi. Zdjęcie pierwsze jest z dnia 18 kwietnia 2016 roku, z widocznymi 19 oczkami/kłami, z czego połowa zapewne wykształci najokazalsze liście. O ile hosty w moim ogrodzie nie są nawożone, to do tego przedsięwzięcia w ubiegłym roku wokół karpy "Empress Wu" rozsypałem nawóz kurzy. Na kolejnym zdjęciu z osłoną widoczny jest żwir, którego zadaniem jest zniechęcanie ślimaków do przemieszczania się po nim w kierunku liści, dla nich jadalnych/atrakcyjnych. Piasek wprawdzie byłby lepszy do tego celu, ale przedostając się do gleby mógłby powodować zatykanie się włośników korzeni, więc jego używanie trzeba wykluczyć. Ponadto gleba u mnie bardzo gliniasta i każde jej rozluźnianie jak najlepiej hostom służy...


A co już nie zawsze można powiedzieć o naszym klimacie – kapryśnym wiosną z przymrozkami i z upalnym coraz częściej latem. W tym roku mimo dołożonych wszelkich starań nie udało mi się całkowicie uchronić "Empress Wu" przed przemarznięciami. Początkowo wydawało się, że nawet jeden z poranków ze szronem zniosła bardzo dobrze. Jednakże kiedy przyszły ciepłe dni i na dobre ruszyła wegetacja, to widać ślady drobnych uszkodzeń topów u kilku najstarszych liści. Nie dyskwalifikuje to oczywiście hosty, ale na te 6 lat jej uprawy to pierwsze takie uszkodzenia i byłoby lepiej gdyby w tym projekcie "Empress Wu" prezentowała się perfekcyjnie. Ç'est la vie avec les hostas :)...
Poza powyżej wspomnianym mankamentem hosta jak na połowę maja prezentuje się już bardzo okazale. Liście najstarsze są prawie w pełni rozwinięte i dobrze wybarwione w kolorze niebieskim, młodsze jeszcze złożone i niebiesko-zielone. Przechodząc do samych rozmiarów - wzrost najwyższego z liści to 91 cm, pozostałe sięgają 82 cm. Stan na dzień 11 maja 2016 roku, temperatura w cieniu 26 ºC i takie warunki powodują lekkie przewieszanie się liści. Natomiast już wieczorem tego samego dnia, kiedy zrobiło się chłodniej, liście podniosły się, równając do najwyższego. Zdjęcie ogólne ze słońcem i z miarką tuż przed burzą dwie godziny później...


Wymiary jednego z największych liści – długość 41 cm...

... i szerokość 28 cm. W późniejszym okresie różnica między tymi dwoma wymiarami będzie maleć, tym samym liście będą zmieniać kształt na bardziej owalny...

Dla pełniejszego przedstawienia zmian w pokroju hosty w zależności od temperatury powietrza – zdjęcie z dnia następnego (12 maja 2016), wykonane wczesnym chłodnym porankiem. Liście wzniesione i tym samym podnoszące jeszcze wysokość całej rośliny (92-95 cm)...

Mój poprzedni wpis był 2 miesiące temu, kolejne nie pojawiały się, bo i przyrosty hosty nie były takie jak oczekiwałem czyli znaczące. Gwoli ścisłości dalej takie nie są na dzień 7 lipca. Obecnie wzrostem "Empress Wu" sięga 98 cm czyli zaledwie przyrost o 7 cm, liście dalej nieznacznie przekraczają 40 cm, tj. podobnie jak było. Całością pokroju oczywiście jest to zdecydowany dominator wśród moich host, ale gdzie mu tam do rekordów Pana Skaggsa...

Pocieszam się faktem, że i w jego ogrodzie, nawet ta już blisko 10 letnia "cesarzowa wszystkich cesarzowych" miała też gorsze sezony i rosła w taki nie do końca przewidujący sposób. Jest też to dopiero lipiec, ale kształt liści jest taki ustabilizowany i najpewniej nic się już wielkiego nie zdarzy.