Sangwinaria, której mogło nie być
W pierwszych dniach kwietnia roku 1916, Guido von Webern postanowił dokładnie sobie obejrzeć nabytą zeszłej jesieni siedmioakrową posiadłość. A była jedną z najładniejszych w całym Dayton (Ohio, USA) – położona poza centrum miasta, u zbiegu Turner Road i North Main Street. Jeśli dzisiaj skorzystamy z Google Earth i wybierzemy się tam na spacer, miejsce to znajdziemy na osiedlu domów jednorodzinnych, na tyłach Walgreens Pharmacy. Najłatwiej tam dotrzeć skręcając za parkingiem apteki i myjnią samochodów, w Grennhill Road i dalej w prawo w Falsom, do Knollview Court. Podążając uliczkami meandrującymi między zielonymi pagórkami, jesteśmy dokładnie na terenie, który tak oczarował von Weberna. Tak jak 100 lat temu rosną tam dęby, lipy, platany, klony i catalpy. Z początkiem XX wieku miejsce to było oazą spokoju, co najwyżej raz dziennie, albo i rzadziej, przemknął tylko Ford modelu T. Teraz tam więcej samochodów i domów, choć parterowych i ładnie wkomponowanych w krajobraz. Nic dziwnego, że von Webern będąc wielkim pasjonatem ogrodów i roślin, polubił to miejsce jak tylko je zobaczył. A kiedy już stał się właścicielem tego zakątka, mógł dokładnie przepatrzeć cały rosnący tam botaniczny inwentarz. Poszycie zboczy wzgórza było w stanie zupełnie naturalnym, rośliny rosły tam w najlepsze sobie same, wysiewając się co roku i powiększając stanowiska.