Rozmowy o różach



Marek Moch: Dziś zdjąłem z róż wszystkie osłony. Dokładnie przeczytałem wszystkie dostępne w internecie prognozy i wyszło mi, że u mnie w południowej Wlkp. mrozów już nie będzie, za to może padać, tak jak w ostatnich dniach. Uznałem, że jeśli zostawię nadal osłony z agrowłókniny, to może się pod nimi zrobić ciut za wilgotno, a przy tym będzie tam trochę cieplej i zbyt szybko by mi wszystko ruszyło. I tak po zdjęciu zobaczyłem, że na niektórych pędach pąki ciut ciut już ruszyły. A tak jest chłodno, acz nie mroźnie, ewentualną wilgoć przewieje wietrzyk, oj dzisiaj to nawet więcej niż wietrzyk, słowem powinno być dobrze.
Tak sobie dziś myślę, obserwując pogodę i przyrodę za oknem, że za tydzień w weekend mógłbym zrobić cięcie... Jak Pan sądzi, czy może jeszcze poczekać? Zrobiłbym to choćby kierując się zdjęciem Pana Comte de Chambord ze s. 14 i 24, wiem że to starszy okaz, ale i to zdjęcie jest pomocne, oraz Pana uwagi, w tym te na email. Tak aby o 1/3 skrócić i przede wszystkim zlikwidować krzyżowanie pędów, może będzie trochę mniej kwiatów, ale cóż... dzięki temu pokrój będzie prawidłowy. Właściwie to jedynie jeden z Ispahanów jest w stylu jak Pana Comte ze zdjęcia, ten taki potężniejszy, z prawej strony na moich zdjęciach. Jest nawet u podstawy trochę bardziej swobodny, jeśli chodzi o odstępy między pędami. Ale Blanche i Comte też są w sumie dobrze uformowane.
Teraz po zimie, a jeszcze przed liśćmi, wyraźnie widać pędy. To ułatwia ocenę.
Przyznam, że tak jak już jesienią 2017, tak i teraz po zdjęciu osłon znowu zaskoczyły mnie na plus rozmiary Rose de Resht, Felicte Parmentier i Rosy Mundi, ale też mego Comtea, który był przy sadzeniu mały, po posadzeniu wystawało tylko ciut ciut pędów z ziemi. A przecież przeszarżowałem na Rabacie 5 Róż z bylinami i dodusiłem róże.Właściwie to najgorsza jest Blanche, ale myślę będzie ok.
Blanche i Comte zostały w tamtym roku przycięte dobrze, najwięcej roboty będzie przy jednym z Ispahanów, oraz przy Rose de Resht, Felicte Parmetier i Versicolorce.
Na pewno będzie dobrze. Śmiało, śmiało, jeszcze śmielej. Jak mawiał Fryderyk II (Hohenzollern) ...
(3 kwietnia, 2018)

Piotr Szustakiewicz: Nadeszły ciepło i słoneczne dni, z temperaturami powyżej 15 °C, także jak najbardziej można zabierać się już za cięcie róż. Historyczne tniemy według przynależnych grup i powtarzania kwitnienia, pisałem o tym wszystkim w czerwcu ubiegłego roku (strona 23). Poniżej przedstawiam moją "Comte de Chambord" po cięciu wiosennym – sanitarnym, formującym i odmładzającym. To ostatnie zaleca się przeprowadzać u róż o pokroju krzewiastym co kilka lat. Zdjęcie z 6 kwietnia 2018 roku...

Kolejna róża to również Portlandka, "Jacques Cartier", po cięciu sanitarnym i formującym. Najstarsze pędy nie zostały usunięte całkowicie jak u miało to miejsce powyżej , a tylko skrócone...

To dwie róże powtarzające, zatem cięcie wiosenne jest tu tym zasadniczym. Jeśli tniemy mocno to pierwsze kwitnienie po takim zabiegu będzie oczywiście słabsze, natomiast to późniejsze lepsze niż zazwyczaj.
Kolejna to "Blanc de Vibert" (Portland, Vibert, 1848), róża pięcioletnia, która bardzo dobrze trzyma sama pokrój, no tak ma i wymaga tylko delikatnego cięcia prześwietlającego. Krzyżujące pędy można policzyć na palcach jednej ręki. Nic się też nie stanie jeśli nawet zostanie pozostawiona w tym roku tak jak jest. Rośnie u mnie w alei różanej prowadzącej do sadu, stąd takie dzikie pola w tle, tj. rabata warzywna przed orką...


I jeszcze jedna róża, "Lady of Shallot", szósty sezon w moim ogrodzie. Zasadniczo również krzewiasta (parkowa) jednakże tu pędów do usunięcia będzie znacznie więcej. Zapowiada się cięcie jak mieszańca herbatniego. Pisałem wcześniej o szybkim starzeniu się Angielek (oczywiście mam na myśli róże :) i to jest taki przypadek...

Zaczynam prace przy różach i to takie pierwsze zdjęcia. Jeśli tylko będą ciekawe w miarę postępu prac, to zamieszczę.
Pozdrawiam
(6 kwietnia, 2018)

Marek Moch: No więc jestem już po cięciu :-) I na razie to tyle, opiszę swoje przemyślenia za jakiś czas. Pana Rady i Zdjęcia bardzo mi pomogły. Jeśli dałoby się wkleić jeszcze kilka byłoby wspaniale.
Dziękuję Bardzo.
(15 kwietnia, 2018)

Marek Moch: Tnąc wiosną tego roku róże obawiałem się, że na tych niepowtarzających kwitnienie może być mało kwiatów, ale obawy chyba były niepotrzebne, bo widzę dużo pąków. W ogóle jest piękny wzrost, zwłaszcza Ispahanów, ach jakie one ogromne liście dostały, ale także na Rabacie 5 Róż jest dobrze. Tam jest teraz czysta ziemia, tylko w 3 miejscach, oddalonych od krzewów, są kępy jeżówek, rozchodnków okazałych i kłosowców (dla dzikich pszczół i innych owadów). I tak będzie - w poprzednim roku pozwoliłem bylinom na zbyt wiele i to odbiło się na różach, na Rabacie 5 Róż. Teraz jest przewiewnie, krzewy nie są i nie będą zaduszane przez byliny, mam więc nadzieję że nie będzie chorób a wzrost będzie dobry. Co prawda nie lubię chemii, ale tak jak wypraktykowałem rok temu, z jakiś tydzień temu, opryskałem róże przeciwko nimułkom, skoczkom, czy innym psowaczom, oraz mszycom. Rok temu wystarczył jeden oprysk kwietniowy. Po kwitnieniu, kolejnym cięciem, będę dalej kształtował pokrój róż, na razie idzie mi chyba dość dobrze. Tak jak Pan zaleca, na razie nie nawożę. Czasem podlewam, po 10-25 litrów wody na krzew, choć w ostatnich dwóch dniach u mnie mocno padało, a i dziś chyba będzie padać znowu, więc teraz podlewanie nie jest konieczne. Zaraz wszystko skoczyło, co deszcz to deszcz. Jest SUPER!
(10 maja, 2018)

Piotr Szustakiewicz: I to jest super wiadomość. Mój znajomy ogrodnik, starszej daty, o każdej silnie rosnącej mocno kolczastej róży ma w zwyczaju mawiać: "diabeł straszny!". A co możemy przełożyć na Pana pierwsze doświadczenia z cięciem - nie taki ten diabeł straszny jak go malują :). Zdecydowanie też jestem za tym, aby zwłaszcza młodym różom dać pola na rabacie. Jak będą starsze, wzrostem powyżej 1 metra to wówczas można pozwalać bylinom na rozrastanie się, wypełnianie podstawy krzewów. Ja jeszcze nie widzę u siebie szkodników róż (odpukać !), ale zapewne się pojawia niebawem. Kolejna łagodna zima, nie ma co liczyć na wymarznięcie czy chociaż ograniczenie populacji. U mnie pracy w ogrodzie jak nigdy, stąd też to obsunięcie w obiecanych wcześniej zdjęciach. Pracy jest najwięcej z chwastami, a te trafiają do mnie przez nasiona niesione wiatrem z nieuprawianych sąsiednich działek. Wilgotna zima i wiosna, a przy tym obie bardzo ciepłe, więc rosną w zastraszającym tempie. Gdyby było chłodniej ich wzrost byłby znacznie powolniejszy, a tak mam zajęcia typu extreme w ogrodzie. Oczywiście można by pomyśleć o chemii, ale tu zaraz przychodzi mi do głowy historia Azotoxu (DDT). W Polsce w 1976 roku wszedł zakaz jego stosowania, a obecnie, 40 lat później dalej jest wykrywany w roślinach uprawianych na polach, gdzie kiedyś był stosowany. Prawie pół wieku a Ziemia dalej sobie z tym "epokowym odkryciem" (Nobel 1948) nie poradziła. To że DDT jest wykrywany w roślinach warzywnych to nie jest jakaś tam plotka internetowa powielana przez szalonych ekologów. Ja to wiem od osoby pracującej w PIORINie, która tym się zajmuje na codzień. A glifosat wcale nie jest łaskawszy dla człowieka. Tylko z człowiekiem to jest tak, że rzuca palenie dopiero jak ma zdiagnozowanego raka płuc. Obyśmy się nie obudzili za późno. Proszę oczywiście tych moich rozterek ekologicznych nie odbierać bezpośrednio do prowadzenia swoich róż. Ja piszę bardziej o tym co widzę na polach, czyli często o 20-30 opryskach wykonywanych na jednym areale w jednym sezonie uprawy, a co mnie bulwersuje strasznie. Nie robi się tego, bo nie starcza wytwarzanego przez rolników pożywienia, którego to od lat są nadwyżki. Człowiek to robi tylko z czystej pazerności. Kupuje coraz więcej ziemi, dochodzi do 60 ha i potem dopiero zaczyna się zastanawiać kiedy to uprawiać. Wybiera chemie, bo to najszybszy i najmniej pracochłonny sposób na pozbycie się chwastów czy szkodników, czy wyższe plony. A że obrywa się przy tym całej Naturze czy trzeba potem zjeść to, to co go tam obchodzi.
Pan wykonuje opryski tylko raz w roku i tylko na roślinach ozdobnych, więc to zupełnie inna historia. Jakkolwiek, może kiedyś Pan spróbować pozostawić róże samym sobie i zobaczyć jakie też będą różnice. Zachęcam :).
A wracając już do zdjęć pokroju róż. Nie udało mi się zrobić za wiele prezentujących dobrze cały krzewu w okresie bezlistnym. Też dlatego, że tak szybko najnormalniej buchnęła wegetacja tej wiosny. Niemniej te powinny być przydatne. Cora (Gallica, Lecomte/Savoraaux, 1828) i dobrze widoczne boczne kształtowanie krzewu na pąk zewnętrzny, szerokie prowadzenie dołem róży francuskiej...

"Rose de Rescht" (Portland, 1840) po ubiegłorocznym pochyleniu się pod wpływem wiatru w tym roku zostało mocno odmłodzona. Mocowanie do pala przez cały sezon wzmocniło znacznie krzew i teraz trzyma się solidnie gruntu. Widoczny na zdjęciu jest pęd poziomy (biegnący od prawej skosem w górę), który wg sztuki powinien zostać usunięty. Jednakże, wypełnia mi centrum i został tymczasowo pozostawiony. Zostanie wycięty z chwilą zagęszczenia się krzewu. To dobry przykład bycia elastycznym w prowadzeniu starszych róż i w pewnych uzasadnionych przypadkach naginania zasad do aktualnych potrzeb...

Ale zanim się człowiek tj. ja ogrodnik :) obejrzał po cięciu róż w tym roku, a tu już kwitną. I to już tak od 5 maja! Na blisko 20 lat zajmowania się ogrodem to najwcześniejsze kwitnienie z jakim się spotkałem, ewenement. To wszystko oczywiście za sprawą ciepłej zimy, wczesnej wiosny, wysokich temperatur w kwietniu i maju (powyżej +25 ºC). Dla porównania, w ubiegłym roku "Frughlingsduft" (Spinossissima Hybrid, Kordes II, 1949) kwitła po 25 maja, a tu 3 tygodnie wcześniej już jest w kwiatach...

To samo "Nevada" (Hybrid Moyesii, Dot, 1927)...

"Gloire de Dijon" (Climbing Tea, Jacotot, 1850)...

Kwitną mieszańce róży pomarszczonej i to nie jednym kwiatem. To jest początek regularnego, zasadniczego kwitnienia, które zazwyczaj ma miejsce w pierwszej dekadzie czerwca. "Blanc Double de Coubert" (Hybrid Rugosa, Cochet, 1892)...

"Moje Hammarberg" (Hybrid Rugosa, Hammarberg, 1931)...

Kwitnie mi nawet 3 letnia "Hansa" (Hybrid Rugosa, Schaum & Van Tol, 1905)...

Pozdrawiam
(12 maja, 2018)