Oxalis – poszukiwany i niechciany
Ogrodnicy amerykańscy mają w zwyczaju mawiać: Oxalis są jak bary McDonalds – gdziekolwiek na Ziemi byś nie był, to zawsze jakiś znajdzie się w pobliżu. Wpływ na tak powszechne występowanie szczawików, bo o nich będzie mowa a nie o fast food reastaurants, ma fakt, że jako rodzaj liczą sobie ponad 800 gatunków. Najwięcej z nich pochodzi z Ameryki Południowej i Afryki, gdzie panują najdogodniejsze dla nich warunki środowiskowe. Niemniej też, w dużej ilości gatunków występują i dają sobie radę na wszystkich kontynentach (poza obszarami polarnymi) jako byliny lub rośliny jednoroczne. Nazwa oxalis występuje w języku łacińskim, greckim i angielskim. Znaczy tyle co kwaśny i szczawiowy, w nawiązaniu do Acidum oxalic (kwasu szczawiowego), który znajduje się w liściach rośliny. Podobnie ma się sprawa ze szczawiem zwyczajnym (Rumex acetosa) i stąd też angielski synonim dla Oxalis – Wood Sorrel czyli szczaw leśny. Yellow Sorrel czy Pink Sorrel określają tu barwę kwiatów. Znane są też inne: angielski False Shamrock (fałszywa kończyna) i niemiecki Wald Sauerklee (leśna kwaśna kończyna). Te odniesienia wynikają z faktu, że wiele przedstawicieli rodzaju oxalis jest trójlistnych i w kształcie liści przypomina niektóre gatunki kończyn (Trifolium). W języku polskim przyjętą nazwą jest szczawik, zdrobnienie określające mniejszy od szczawiu rozmiar całej rośliny.
Występując tak powszechnie w środowisku naturalnym, Oxalis od stuleci budził zainteresowanie człowieka, który szybko odkrył jego przydatność w medycynie i kuchni. James A. Duke w "Podręczniku o Jadalnych Chwastach" (Wyd. 2000) pisze o Indianach szczepu Kiowa, którzy mieli w zwyczaju podczas długich wypraw przeżuwać szczaw leśny, aby zmniejszyć pragnienie picia. Potawatomi piekli bulwy z cukrem i spożywali jako karmelowy deser. Algonkinowie mieszkający w dorzeczu rzeki Ottawa, postrzegali Wood Sorrel jako afrodyzjak. Obok właściwości kulinarnych i pokrewnych, rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej odkryli również te medyczne. Irokezi i Cherokee używali Oxalis corniculata, występujący powszechnie na zamieszkałych przez nich terytoriach, jako środek przeciwbakteryjny i łagodzący przy owrzodzeniach jamy ustnej, bólach gardłach, zapaleniu jelit i dróg moczowych. Leczyli nim skurcze mięśni, gorączkę, trujące ukąszenia węży i owadów, a także stosowano u dzieci aby usunąć nicienie z układu pokarmowego. Od Indian, marynarze europejscy nauczyli się żucia rośliny, co skutecznie zapobiegało szkorbutowi podczas długich podróży morskich, a to dzięki znacznym ilościom witaminy C znajdującej się w liściach. Z podobnych powodów, w Indiach po dziś dzień Oxalis corniculata jest spożywany sezonowo od października do stycznia. W Kolumbii i ludach zamieszkujących Andy, owoce Oxalis tuberoza przypominające małe ziemniaki, są powszechnie uprawiane i spożywane. W Anglii, już od średniowiecza z suszonych liści Oxalis acetosella przyrządza się smaczne herbatki o smaku cytrynowym.
Wspomniane liście, które tak doskonale znalazły się w medycynie i kuchni, stanowią również o walorach dekoracyjnych rośliny. Podzielone są na trzy do dziesięciu listków, w kształcie serca mniej lub bardziej owalnego, które pojawiają się w aranżacjach parasolowatych i palmowatych. Wykazują zdolności do fotoinhibicji czyli zmniejszania powierzchni liści, zwijania lub ich skręcania w zależności od nasłonecznienia. Zmiany te często przebiegają bardzo gwałtownie i można je doskonale obserwować. Kolorystyka liści jest bardzo bogata – począwszy od zielonych, przez niebieskie, czerwone aż po brązowe. Na uwagę zasługują też kwiaty o pięciu płatkach, zebranych razem u podstawy i o dziesięciu słupkach. Kolory zróżnicowane – biały, różowy, żółty, pomarańczowy, czerwony, purpurowy i fioletowy. Owocem są guzowate małe kapsułki zawierające po kilka nasion. Korzenie w zależności od gatunku mogą być palowe, ryzomowe (pączki odnawiające znajdują się na podziemnych kłączach, jak np. u konwalii), stanowić bulwy lub cebule. To dość szczególne, że w obrębie jednego rodzaju botanicznego wyróżnia się typowe byliny jak Oxalis corniculata czy Oxalis acetosella, a także te zaliczane do roślin bulwiastych jak Oxalis tetraphylla czy Oxalis adenophylla lub cebulowych i tu przykładem może być Oxalis simplex lub Oxalis versicolor. . Kwestia postawiona w tytule jak traktować dany gatunek – ozdoba czy chwast – wydaje się być kwestią indywidualnego gustu i upodobań. Jest też tak, że gatunki będące typowymi bylinami, rozwijającymi się na korzeniach, są tymi bardziej ekspansywnymi i pozostawione same sobie potrafią zdominować całkiem duże rabaty. Łatwo przyrastają o nowe pędy, a i dają liczny samosiew. Łatwiejsze do ogrodniczego ogarnięcia są gatunki rozwijające się z cebul. Minusem jest tutaj znacznie obniżona mrozoodporność, w warunkach Polski ich uprawa całoroczna na rabatach jest dość problematyczna. Idealnie za to nadają się do pojemników i spełniają się jako rośliny sezonowe, wykopywane na zimę.
Zapraszam na przegląd gatunków i odmian uprawianych w moim ogrodzie. Najbardziej chyba znanym, wśród tych traktowanych jako ozdobne, jest Oxalis tetraphylla "Iron Cross". Powszechnie używanym synonimem, uważanym przez wielu botaników za równorzędną nazwę, jest Oxalis deppei (Szczawik Deppego). Z greki tetraphylla znaczy czterolistny, a deppei pochodzi od nazwy botanika o nazwisku Deppe. "Iron Cross" jest kultywarem czyli odmianą uprawną Oxalis tetraphylla, który występuje w środowisku naturalnym Północnego Meksyku i częściowo na obszarze Panamy. Nazywany często, z racji podobieństwa, Lucky Clover czyli kończyną szczęścia. Tu wspomnijmy, że przynosząca szczęście czterolistna kończyna nie jest mitem, jak najbardziej do spotkania w naturze jako mutacja powodowana warunkami atmosferycznymi lub uprawnymi, a prawdopodobieństwo zdarzenia się takiej jest określane jak 1 do 10 000. Oxalis tetraphylla również posiada czterolistkowe liście, które otwarte przy podstawie tworzą zarys krzyża. W odmianie "Iron Cross" krzyż jest nie tylko wyróżniony linią jak to ma miejsce u gatunku, ale i jest wypełniony kolorem ciemno bordowym, a nawet brunatnym. Przypomina w tym Krzyż Żelazny, pruskie a potem niemieckie odznaczenie wojskowe ustanowione w 1813 roku, w czasie trwania wojen napoleońskich przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III. Nadawane było za męstwo na polu bitwy, a także za sukcesy dowódcze. Powszechne w kilku klasach w czasach III Rzeszy. Po drugiej wojnie światowej niemieckie siły zbrojne przyjęły stylizowany Krzyż Żelazny za swój symbol. Sam gatunek swoją nazwę zawdzięcza botanikowi Fryderykowi Deppe (1794-1861), odkrywcy i zbieraczowi roślin na terenach Meksyku i Gwatemalii. Postaci mało znanej, niemniej figuruje w indeksie botaników Uniwersytetu Harwarda. Podobnie nieznane jest mi pochodzenie odmiany "Iron Cross", choć jak najbardziej zasługuje sobie ona na zainteresowanie. Wspomniane liście prezentują się niezwykle dekoracyjne, wyrastają po cztery z cebulki, ciemnozielone, aksamitne, na długich pędach. Przeładne bez względu na porę roku, od wiosny po jesień, jak i też wystawę. Znać meksykański rodowód, roślina radzi sobie w pełnym słońcu i na suchych stanowiskach. Z tym, że bardzo mocne nasłonecznienie powoduje, wspominane wcześniej, składanie się liści w procesie fotoinhibicji, stąd też korzystniejsza wystawa wschodnia lub zachodnia. Kwiaty czerwone, pięciopłatkowe z żółtozieloną gardzielą. Otwarte rano i w pochmurne dni lub kiedy pozostają w cieniu, a tak też również można tego szczawika uprawiać. Bulwy zakwitają po krótkim spoczynku, te wykopane we wrześniu i posadzone w listopadzie zakwitną nam jeszcze w grudniu, a i też pojawią się liście. Oczywiście to w warunkach domowych, te pozostawiane w ziemi wytrzymują temperatury do –7 ºC, a wiec trzeba u nas niezwykle łagodnej zimy, aby przezimowały na rabacie.
Podobnie jak i u innych gatunków liście są jadalne, wspaniale smakowo komponują się z sałatkami. Niemniej nie należy spożywać ich zbyt często, podobnie jak i szczawiu czy rabarbaru – ze względu na kwas szczawiowy, który wraz z wapnem tworzy szczawiany wapnia, a te mogą odkładać się w nerkach w postaci kamieni. Jakkolwiek okazjonalnie można podobnie jak i inne szczawiki i ten zdegustować. Oxalis tetraphylla "Iron Cross" w moim ogrodzie, na rabacie i w doniczce...

Dla porównania rysunku krzyża na liściach – dwa Oxalis deppei (na pierwszym planie, po stronie lewej i prawej) oraz pozostałe w odmianie "Iron Cross". Zdarza się, że odmian "Iron Cross" mutuje wstecznie do gatunku. Pozostaje wtedy takie bulwki wydające zmienione liście, oddzielić i cieszyć się posiadaniem następnego szczawika. The picture courtesy of plantes-et-jardins.com...
Równie znany i rozpowszechniony jest Oxalis triangularis ssp. papilionaceae, czyli z łaciny szczawik trójkątny i podgatunek motylkowaty. Pierwszy Oxalis triangularis został znaleziony w 1816 roku, w prowincji Rio de Janeiro, przez francuskiego podróżnika i badacza flory brazylijskiej – Augustina François Césara Prouvençal de Saint-Hilaire (1779–1853). Wspomnijmy o tym niezwykle pracowitym i pełnym poświęcenia dla nauki botaniku. Podczas tylko jednej podróży do Brazylii w latach 1816-1822, zebrał 24 000 okazów roślinnych przynależnych do 6000 gatunków, opisał 2000 ptaków, 135 ssaków i kilka setek gadów, mięczaków i ryb. Za powyższe jak i najbardziej zasłużenie został uhonorowany francuską Legią Honorową. Oxalis triangularis, który został skatalogowany osobiście przez Augusta de Saint-Hilaire w 1825, można obejrzeć w zielniku wirtualnym, w zbiorach Muzeum Narodowego Historii Naturalnej w Paryżu. Wspomnieć tu należy o wieloletnim szefie działu badań tego muzeum, Dr Alicii Lourteig (1913-2003), uznanego na całym świecie autorytetu w dziedzinie rodzaju Oxalis. Jest autorem klasyfikacji i weryfikacji wielu gatunków, w tym Oxalis triangularis ssp. papilionacea, który został opisany po raz pierwszy przez niemieckiego botanika Johanna Centuriusa Hoffmanna Grafa von Hoffmannsegg (1766-1849). W zielniku na stronie Uniwersytetu Floryda możemy dokładnie się przyjrzeć temu podgatunkowi. Liście wyrastają po 4 z bulwy, osadzone na wiotkich pędach długości do 30 cm, trójkątne, składające się z trzech listków, niezwykle ozdobne w kolorze purpurowym i... I tu zaczyna się pewne pomieszanie, różne traktowanie i opisywanie dwóch podgatunków Oxalis triangularis – ssp.papilionacea i ssp. triangularis. Oba prezentowane są przez kilkanaście kultywarów (odmian uprawnych) o liściach zielonych (odmiana "Birgit" i "Dorota Chao"), marmurkowych ("Irish Mist", "Fanny"), czerwonych ("Francis") fioletowopurpurowych ("Atropurpurea", "Charmed Wine"). O ile odmiany, zarówno w Europie jak i na pozostałych kontynentach, opisywane są tak samo, to w przypadku podgatunków już tej zgodności nie ma. Amerykanie (wspomniane źródła uniwersyteckie i Pacific Bulb Society) są zdania, że ssp.papilionacea jest tym o liściach dużych – czerwonych, purpurowych, zielonych i do niego przynależą odmiany w tych kolorach. Natomiast, ssp. triangularis to podgatunek i odmiany o liściach mniejszych i zielonych. Podobnie uważa brytyjskie Royal Horticultural Society, które w 2002 roku podgatunkowi Oxalis triangularis ssp. papilionaceae (o purpurowych liściach) przyznało nagrodę Award of Garden Merit, za spełniane szczególne kryteria i walory ogrodnicze. Natomiast wielu hodowców europejskich, wiele baz roślin ogrodniczych traktuje i opisuje oba podgatunki zupełnie przeciwnie – ssp. trinagularis jako ten o purpurowych liściach, a ssp. papilionacea o zielonych – co jest niepoprawne botanicznie w konfrontacji z RHS czy PBS.
Pozostawiając klasyfikację, wróćmy do liści – te bez względy na kolorystykę, przejawiają zdolność do ciekawego procesu jakim jest fotonastia. Otwierają się w dzień przy wysokim poziomie światła w otoczeniu, a zamykają wieczorem kiedy ten maleje. Doskonale jest to widoczne na krótkim clipie witryny Wikipedia. Podobnie jak i u innych gatunków i tu liście są jadalne, nadają sałatkom lekko ostry smak. Ciekawe i zdecydowanie ładne są też kwiaty – niezbyt liczne, pięciopłatkowe, na zielonkawych przewieszających się pędach, białe,jasnoróżowe lub różowe, o zielonkawej gardzieli. W środowisku naturalnym gatunek występuje w poszyciu lasów liściastych, na stanowiskach wilgotnych, ale nie zalewowych. Podobne warunki należy zapewnić w uprawie ogrodowej – stanowisko ocienione, gleba kwaśna, wilgotna. W słońcu liście blakną i cała roślina znacznie traci na swojej atrakcyjności. Podobnie szybko ulega zmęczeniu przy uprawie domowej kiedy temperatura przekroczy 27ºC. Całkowita mrozoodporność to -9ºC, w naszych warunkach jak najbardziej konieczne wykopywanie na zimę czy przechowywanie pojemników z bulwami w temperaturze powyżej zera. Znane są synonimy: Love Plant (roślina miłości) i Purple Shamrock (kończyna purpurowa). Oxalis triangularis ssp. papilionaceae w moim ogrodzie...


Szczawiki to nie tylko mnogość gatunków, ale też wiele odmian uprawnych będących dziełem hodowców. Przykładem tego jest Oxalis triangularis ssp. papilionaceae "Birgit". Przynależy do opisywanego na poprzedniej stronie podgatunku, co widoczne jest w kształcie liści i kwiatów. Podobny też w pokroju, choć niższy i dorasta do 20 cm wysokości. Pędy silniejsze, pozostają wyprostowane, nie pokładają się. Kwiaty na rabatach i w pojemnikach na zewnątrz w kolorze bladoróżowym, w uprawie domowej są prawie białe. Cechą szczególną odmiany jest soczyście zielony kolor liści, o czerwonawym zabarwieniu spodu młodych blaszek. Ciekawy i ładny szczawik nie tylko dla kolekcjonerów, a przy tym niewymagający i łatwy w uprawie. Podobnie też jak wiele innych Oxalis nie wymaga okresu spoczynku i przechowywania w określonych temperaturach przed powtórnym posadzeniem. Bulwy wykopane jesienią, można dać od razu do pojemników, aby już po 4 tygodniach na nowo cieszyć się widokiem liści. Kwiaty pojawiają się nieco później. Oxalis triangularis ssp. papilionaceae "Birgit" w moim ogrodzie...

I kolejny kultywar, Oxalis triangularis ssp. papilionaceae "Aga" wyhodowany w polskiej firmie ogrodniczej Vitroflora mieszczącej się w Dobrczy, w Bydgoskiem. Liście większe niż podgatunku, fioletowo-czerwone z różowym nieregularnym rysunkiem centrum. Na starszych dodatkowo pojawia się kolor zielonkawy, który nadaje im oryginalnego metalicznego wyglądu. Kwiaty białe, na zielonych pędach, górują nad kopułą liści. W moim ogrodzie...

Oxalis triangularis ssp. papilionaceae "Karo Silver" to liście soczyście zielone ze srebrnym szamerunkiem, jak ma to i w szczawik w swej nazwie. Kwiaty białe. Odmiana niezwykle zdrowa i plenna. Zdecydowanie udana, choć niestety brak jakichkolwiek dostępnych informacji na temat hodowcy czy pochodzenia. W moim ogrodzie stan na dzień 24 czerwca 2018 roku....

Oxalis triangularis ssp. papilionaceae "Pink Paula" różni się od powyższej "Karo Silver" kwiatami, której tu są w kolorze różowym. Jednakże podobnie szczawik zdecydowanie warty uprawy... 

Oxalis adenophylla został odkryty przez szkockiego botanika Johna Gilliesa (1792-1834), w czasie jego pobytu w Argentynie i Chile. Trafił tam w wieku lat 28 nie jako podróżnik, a w poszukiwaniu klimatu odpowiedniego dla zrujnowanego zdrowia. Nie stracił go na hulankach, a i nie był utracjuszem. W 1811 ukończył studia medyczne na Uniwersytecie w Edinburghu (Szkocja) i w tym samym roku zaciągnął się do służby w Brytyjskiej Marynarce Wojennej. Był to czas wojen napoleońskich, a służba chirurga na okrętach wojennych nie należała do najłatwiejszych. Czasami myślę, że Gillies mógł być pierwowzorem postaci chirurga z filmu Peteira Weira "Master and Commander: The Far Side Of The Word" (Pan i władca: Na krańcach świata). Dr Stephen Maturin jest grany przez Paula Bettany, a w tytułowej roli kapitana okrętu H.M.S. "Surprise" można zobaczyć Russela Crowe. Jeśli ktoś, kiedyś będzie oglądał ten film to proszę wspomnieć Johna Gilliesa. Ze służby odszedł w 1816, zdał uniwersyteckie egzaminy i otrzymał dyplom Doktora Medycyny. Botanika wówczas był częścią medycyny jako nauki wiodącej i stąd wielu lekarzy było również botanikami. Gillies był pasjonatem obydwu dziedzin. Niestety, zszargane służbą na morzu zdrowie dało znać o sobie, zapadł na gruźlicę, a jedynym skutecznym wówczas środkiem w walce z nią był suchy klimat. Wybrał Amerykę Południową i zachodnie prowincje Argentyny i Chile, które wówczas pozostawały niezbadane. Bogactwo flory sprawiło, że Gillies zapomniał o głównym powodzie podróży i nie było miesiąca aby nie wyruszył na kolejna wyprawę w Andy, zbierając rośliny i sporządzając botaniczne notatki. Przy tym wszystkim prowadził praktykę lekarską aby zdobyć środki na własne utrzymanie i podróże naukowe. Wysyłany do Londynu materiał botaniczny, okazy roślin i opisy, długo nie wzbudzał zbyt wielkiego zainteresowania środowisk naukowych. Podobnie też było ze strony Foreign Office (brytyjski MSZ), gdzie Gillies starał się o dotacje na prowadzone programy naukowe. Systematyczność prowadzonych badań, ilość zgromadzonych okazów i sporządzonych opisów znalazły uznanie w brytyjskich środowiskach uniwersyteckich dopiero w 1826 roku i wtedy też przyznano rządowe pieniądze.
Niestety, to wszystko przyszło za późno, stan pogarszającego się zdrowia zmusił Gilliesa do powrotu do Anglii. Kolejne lata spędził w Edinburghu opisując przywiezioną ze sobą kolekcje roślin. Pisał też artykuły do magazynów botanicznych. Nie posiadając odpowiednich środków finansowych, nie był w stanie sam wydać pracy opisującej jego zbiory. Zmuszony był aby znalazły się one w publikacjach innych botaników. W wydanym w latach 1830-1833, "Botanical Miscellany" autorstwa Sir Williama Jacksona Hookera, znalazło się wiele taksonów odkrytych i opisanych przez Gillesa. Wśród nich w wolumenie III (wyd. 1833), na stronie 165, pozycja 192 widnieje nasz przedmiotowy Oxalis adenophylla. (The copy of the page courtesy of Botanicus).
W części pierwszej znajduje się opis rośliny autorstwa Gilliesa. Większość słów i wyrażeń jest dla mnie zrozumiała, niemniej to jest akademicka łacina i nie pokuszę się o przedstawienie tutaj własnego tłumaczenia. Może ktoś z czytających się tego podejmie? Opis kończy się lokalizacją, gdzie roślina została znaleziona - El Cerro de la Polcura. Jest to góra w masywie Andów, wysokość 2872 m, region Mendoza, Argentyna. To ważna informacja o środowisku naturalnym w jakim ten szczawik występuje. Druga część opisu w języku angielskim to krótka informacja autora wydawnictwa W. J. Hookera. Podkreśla urok szczawika i jego podobieństwo do Oxalis enneaphylla. Pisze też, że nie odważy się stwierdzić na podstawie zasuszonej rośliny (zapewne pochodzącej z zielnika Gilliesa), czy taki wygląd podstawy liści jest spowodowany przez gruczoły od których pochodzi nazwa szczegółowa. Wyjaśnijmy co Sir Hooker miał na myśli – aden z greckiego znaczy gruczoł, a phylla liście. Gillies pisze foliolis... basi attenuatis et saepe violaceo-glandulosis (?) pedunculis petiolum czyli podstawa zwężona i często fioletowo-gruczołowe ogonki lotek liści (foliolis).
John Gillies zmarł mając 42 lata, do końca swoich dni pisał o roślinach, które przyszło mu widzieć. Ostatnie zdanie w bibliografii "John Gillies M.D., Traveller and Botanist 1792-1834" (F.W. Gibbs, 1951) brzmi – "Jego grób, na cmentarzu Calton w Edinburghu, jest oznaczony prostym, płaskim kamieniem". Zapewne już nikt nie przynosi tam kwiatów i mało kto pamięta kim był człowiek, który tam spoczywa. Pozostały jednakże Oxalis adenophylla, jak ten w moim ogrodzie...
Wysokogórskie pochodzenie przekłada się na bardzo dużą mrozoodporność rośliny, która określana jest strefą USDA 5a czyli do –28.9 ºC. To dzięki zdolnościom bulw do przechodzenia w stan hibernacji, nawet jeśli całkowicie zamarzną, to są w stanie przetrwać. Podobnie reagują na bardzo wysokie temperatury, przechodzą wtedy również w stan uśpienia, co przejawia się zasychaniem i zanikaniem liści. Problem w uprawie, tak jak i większości roślin określanych jako alpejskie, polega na tym, że wymagają zimnego podłoża przy jednoczesnym dużym nasłonecznieniu. Takie warunki zapewniają tylko wysoko położone tereny, gdzie słońce nie jest w stanie nagrzać gleby. W naszych ogrodach pozostaje wystawa wschodnia lub zachodnia i cieniowanie rośliny latem przy wysokich temperaturach. Sprawą istotną jest też zapewnienie dużej przepuszczalności stanowiska, przygotowanie odpowiedniego drenażu. Zwłaszcza w czasie spoczynku Oxalis adenophylla nie znosi stagnującej wody, nadmiaru wilgoci. Przechowując same bulwy należy pamiętać, aby temperatura pomieszczenia nie była wyższa niż 3ºC.
Kwiaty w pąkach liliowe, rozwinięte pięciopłatkowe, białokarminowe, z widocznym jasnofioletowym unerwieniem i czerwonofioletową plamką w gardzieli. Pojawiają się w czerwcu i lipcu, średnica 3cm, o widocznych dobrze żółtych słupkach i pylnikach. Kwiaty obupłciowe, zawiązują nasiona w formie orzeszków. Podobnie ozdobne jak kwiaty są liście. Pojawiają się wczesną wiosną, szarozielone i niebieskawe, złożone z omszonych sercowatych listków. Tworzą parasolowate i rozetowe aranżacje. Składają się na noc i w pochmurne dni, po kwitnieniu zanikają. Wysokość całej rośliny nie przekracza 10cm. Zdecydowanie polecany do ogrodów alpejskich i tam też najlepiej się prezentuje. Nagrodzony w 1993 roku przez RHS, Award of Garden Merit – jak najbardziej zasłużenie.
Oxalis "Ione Hecker" to kolejny klejnot wśród szczawików. Jest hybrydą otrzymaną w wyniku krzyżowania Oxalis laciniata (Szczawik nagi) i Oxalis enneaphylla (Szczawik dziewięciolistkowy). Hodowca, który tego dokonał, Edward Bertram Anderson (1885-1971) to bardzo znana postać w świecie roślin alpejskich i karłowych roślin cebulowych. Między innymi jego dziełem jest bardzo znany Iris reticulata "Katharine Hodgkin". Był pasjonatem i ogrodnikiem z Gloucestershire (Anglia), autorem wielu książek i założycielem w 1929 roku, Alpine Rock Society. W Londynie, corocznie i sezonowo, odbywają się AGS Shows, a dyrektorem tych wystaw i jarmarków roślin przez wiele lat była Mrs Ione Hecker. Oxalis Andersona jest niezwykle udaną odmianą – równie mrozoodporny jak i inne szczawiki pochodzące z Ameryki Południowej, a nawet wydaje się być bardziej wytrzymalszy, mniej wymagający i łatwiejszy w uprawie. Przypomina o. adenophylla – szaroniebieskie, podwójnie złożone, palmowate liście pojawiają się na wiosnę, a wkrótce po nich długie, spiczaste pąki. Przy słonecznej pogodzie równie szybko rozwijają się kwiaty – pięciopłatkowe, o średnicy 3cm, purpurowe i fioletowe, z widocznym wyraźnym unerwieniem i zieloną gardzielą. Nagroda Award of Garden Merit w 1993. Oxalis "Ione Hecker" w moim ogrodzie, uprawa doniczkowa...

Oxalis depressa to przedstawiciel szczawików pochodzących z Afryki, dokładnie z obszaru Republiki Południowej Afryki i Zimbabwe. W środowisku naturalnym występuje w obrębie piaszczystych wydm oraz vleis. W języku africaans termin ten oznacza nisko położone tereny, które czasowo wypełniają się wodą deszczową lub są zasilane przez strumienie. Występują tam zarówno gatunki endemiczne (rosnące na stałe) jak i te wędrowne. Odkryty na takich stanowiskach został nazwany pierwotnie Oxalis inops, a co w łacinie znaczy tyle co zatapiany, zalewany, położony na obszarach depresyjnych czyli poniżej poziomu morza lub innych zbiorników wodnych. Nazwa ta została nadana przez odkrywców tego gatunku, botaników pochodzących z tamtego rejonu świata - Christiana Ecklona (1795-1868) i Carla Zeyhera (1799-1858). Obecnie uważana jest za przestarzałą, a jako poprawną przyjmuje się Oxalis depressa. Nazwa może budzić pewne zdziwienie, bo w naszych ogrodach ten gatunek jest uprawiany przede wszystkim na skalniakach i w pojemnikach, a przy każdym opisie jako kluczowe podawany jest bardzo dobry drenaż stanowiska. Stąd też wydaje się być typową rośliną stanowisk bardzo suchych. Wszystko się zgadza, jeśli będzie się pamiętać, że vleis to tereny gdzie woda równie szybko się pojawia jak i znika, a ta potrzebna jest temu szczawikowi tylko do zakwitnięcia. Potem nie tylko doskonale radzi w warunkach skrajnej suszy, co takiej wymaga. A i każdy kto uprawia ten gatunek w swoim ogrodzie wie jak szybko potrafi się przemieszczać i pojawiać w miejscach, w których go jeszcze w ubiegłym roku nie było. Podobnie jest to też w naturze, gdzie cebulki wędrują z płynącą wodą strumieni tworzących się po opadach deszczu.
Znany z kwiatów w kolorze różowym, jakkolwiek w środowisku naturalnym spotykane są również kwiaty białe i fioletowe. Bez względu na kolor, o pięciu płatkach nakładających się na siebie, ułożonych spiralnie w pąkach. Gardziel kwiatów zawsze żółta z białym obrysem. U nas kwitnie latem, od połowy czerwca do sierpnia. W naturze później, w miesiącach jesiennych. Liście soczyście zielone, składają się z trzech listków, o kształcie owalnych trójkątów, na bardzo wiotkich pędach. Szczawik nie przekracza 10 cm wysokości. Z moich obserwacji wynika, że na stanowiskach częściowo cieniowanych, bez silnego południowego słońca, zarówno liście jak i kwiaty prezentują dużo lepiej. Choć w pełnym słońcu też całkiem dobrze dają sobie radę. Mrozoodporność, jak na szczawika afrykańskiego, bardzo wysoka, cebulki posiadają zdolność do hibernacji i są w stanie przetrwać temperatury strefy USDA 6a czyli do -23.3ºC. Warunkiem jest bardzo suche stanowisko zimą. Raz wprowadzony do ogrodu pozostaje w nim na długie lata, zmieniając często stanowisko poprzez przenoszenie z deszczem czy przez przenoszenie gleby przy wypielaniu. To jeden z łatwiejszych do uprawy szczawików zimujących w gruncie i też jeden z najefektowniejszych. Oxalis depressa w moim ogrodzie...

Oxalis simplex jest niewątpliwie jednym z najmniejszych gatunków szczawika. Simplex z łaciny znaczy prosty, co ma związek z budową liścia o uproszczonej formie. Jako roślina endemiczna występuje w Republice Południowej Afryki, w dorzeczu Brandewyn River, gdzie rośnie na terenach podmokłych i bagiennych. Uważany jest często za formę bardziej rozpowszechnionego Oxalis dregei. W botanice przy nazwie Oxalis simplex znajdujemy nazwisko T.M. Salter jako jego odkrywcy. To postać o której wiadomo niewiele, z faktów potwierdzonych – prowadził badania nad rodzajem szczawiki na Półwyspie Przylądkowym (Cape Peninsula, South Africa) w latach 1931-1944. Owocem tych prac jest książka "The genus Oxalis in South Africa" (1944) oraz inne publikacje naukowe w których oznaczył i opisał blisko 1700 taksonów roślinnych, w tym 208 gatunków i form szczawików. Wiele z nich to odkrycie dla botaniki, m.in. O. argoryphylla, O. massoniana czy O. deserticola. Mnie dostały się cebule Oxalis simplex od kolekcjonera szczawików z Hollandii. Wysokość cebul poniżej 1 cm przy 0.6-0.8 cm szerokości. O dojrzałości świadczy zbrązowienie łuski. Rozmnażanie w sposób typowy dla szczawików, przez cebulki przybyszowe lub trudniejsze przez nasiona...
Liście pojawiają się z wiosną, są czystozielone, owalne, sercowate w kształcie, nie przekraczają 1.5 cm długości. Pierwszy sezon w moim ogrodzie...
Kwiaty minimalnie górujące nad liśćmi utrzymują się od czerwca i przez cały okres wegetacji, na pędach 5-7 cm, pięciopłatkowe, białe z żółtym dnem, średnicy do 2 cm. Ich cecha szczególna to mocny owocowy zapach, wyczuwalny w znacznej odległości. Podobnie jak i większość gatunków, kwiaty pozostają otwarte w ciągu dnia i zamknięte nocą...
Mrozoodporność w naszym klimacie niewystarczająca, zalecane wykopywanie i zimowanie w pomieszczeniach. Ze względu na rozmiar idealny do pojemników i kompozycji z innymi roślinami o podobnych warunkach uprawy. W czasie wegetacji wymaga wystawy wschodniej lub zachodniej, gleb żyznych i mokrych. Stan spoczynku od listopada do kwietnia może znieść pozostawiony w suchej glebie doniczki lub zasypany żwirem/piaskiem. Gatunek kolekcjonerski, zdecydowanie mały i piękny.
Oxalis versicolor czyli szczawik różnobarwny. Zwany również dostojnie Oxalis "Grand Duchess" lub też mniej dwornie Oxalis "Candy Cane". To ostatnie to za sprawą podobieństwa do bożonarodzeniowych, biało-czerwonych lizaków w kształcie pasterskich lasek. Tradycja ich wytwarzania sięga roku 1670, kiedy to w Kolonii (Niemcy) pewien chórmistrz postanowił czymś zająć
dzieci przychodzące z rodzicami do kościoła aby zobaczyć Szopkę Betlejemską, a które nie zawsze zachowywały się cicho i przykładnie. Zamówił więc dla nich u miejscowego cukiernika lizaki, które poza tym, że były słodkie i zaklejające buzie, miały też swoim kształtem przypominać pasterzy odwiedzających nowo narodzonego Jezusa. Użyty biały kolor miał oddawać wiarę w bezgrzeszne jego życie. Zwyczaj wręczania Candy Cane sobie nawzajem i już nie tylko dzieciom, bardzo szybko rozpowszechnił się w całej Europie i trafił też do Stanów Zjednoczonych. Tam też przyjęło się, że kształt laski jak J jest też uczczeniem imienia Jezus. Tradycja przetrwała i trudno chyba sobie wyobrazić dzisiaj święta Bożego Narodzenia w kulturze zachodniej bez tego słodkiego atrybutu wieszanego na choinkach. Wytwarzane tradycyjnie są o smaku mięty pieprzowej, która niczym ziele hyzopu ma też symbolizować oczyszczenie Biblii. Czasami dodawana do smaku jest też strzęślowa (wintergreen), substancja otrzymywana z uprawianej i u nas golterii rozesłanej (Gaultheria procumbens), krzewinki zimozielonej o czerwonych kulistych owocach. Kartka promocyjna przedstawiająca chłopca patrzącego na wystawę z Candy Cane pochodzi z końca XIX wieku i jest autorstwa Williama B. Steenberge'a (New York, USA).
Jak gdyby też przez konotacje do powyższego, ostatnie lata przyniosły bożonarodzeniową modę na szczawika różnobarwnego, podobnie jak ma to miejsce z wilczomleczem nadobnym, zwanym tez poinsecją lub Gwiazdą Betlejemską. Choć nie jest to naturalny czas jego kwitnienia, to przez odpowiednio dobrany czas sadzenia cebul, też w warunkach domowych, można cieszyć się w czas świąteczny tymi niespotykanej urody kwiatami niczym samymi Candy Cane. A zachwycają najbardziej już w pąkach, kiedy to widać najpełniej spektakularny kontrast koloru białego i czerwonego. Otwarte sprawiają z daleka wrażenie białych, przy bliższym poznaniu zauważa się żółte dno i czerwony obrys na stronie spodniej płatków. Kielichy pozostają mocno wywinięte w ciągu dnia i zamknięte w nocy, jak i to ma w zwyczaju cały rodzaj szczawików. Kwiaty proporcjonalne do wielkości całej rośliny, po kilka na dwudziestocentymetrowych pędach, pojawiają się od lipca po październik i listopad. Liście jasnozielone, lancetowate, drobne, w dużej ilości wypełniające pokrój. Roślina po całkowitym przekwitnięciu, gubi część zieloną i przechodzi w stan uśpienia. W okresie wegetacji wymaga gleb wilgotnych, dobrze sprawuje się w pełnym słońcu jak i na wystawie wschodniej lub zachodniej. Mrozoodporność szacowana jest na USDA 7a czyli do -17.8 °C. W klimacie Polskim zalecana uprawa w pojemnikach lub wykopywanie cebul jesienią. W środowisku naturalnym coraz rzadszy do spotkania, tylko na ograniczonej ilości stanowisk w Prowincji Przylądkowej Zachodniej, terytorium w Afryce Południowej. Tam też został odkryty pod koniec XVII wieku przez Leonarda Plukeneta (1641-1706), angielskiego profesora botaniki i królewskiego ogrodnika. Sporządzone przez niego rysunki i opisy,między innymi i tego szczawika, trafiły do holenderskiego botanika Johannesa Burmana (1707-1780), który w 1738 roku przekazał je Karolowi Linneuszowi, najznamienitszemu z ówczesnych botaników. Ten wprowadził gatunek na stałe do taksonomi w roku 1753 i stąd też przy nazwie Oxalis versicolor po dzień dzisiejszy widnieje tenże rok i litera L.
Moje doświadczenia w uprawie póki co nie napawają zbytnim entuzjazmem – z pięciu cebul posadzonych zimą, we wrześniu tylko jedna wydała pęd z kilkoma kwiatami. Po sprawdzeniu w listopadzie okazało się, że pozostałe cebule przetrwały, a kwitnąca wydała na świat 5 cebul przybyszowych. Miejmy nadzieję, że przyszłego lata będzie to już całkiem liczna Family Candy Cane, z mnóstwem bajecznych kwiatów. Zdjęcie jednego z nielicznych w moim ogrodzie...
Oxalis megalorrhiza to kolejny ze szczawików pochodzący z Ameryki Południowej, występujący na stanowiskach naturalnych w Boliwii, Peru, Ekwadorze, Chile oraz na Wyspach Galapagos. Mylony często z Oxalis carnosa, który jest botanicznie odmiennym gatunkiem. Kiedy bliżej przyjrzeć się łacińskiej nazwie, carnosa oznacza 'tłusty, soczysty', co odnosi się do bardzo dobrej substancji mięsistych liści oraz przybieranej przez roślinę formy kaudex. Tym terminem określane są zgrubiałe, soczyste korzenie będące magazynem wody. Natomiast megalorrhiza tłumaczy się jako 'duże korzenie' i tak porównując oba już wiadomo skąd te pomyłki w oznaczeniu. Odkrycie Oxalis megalorrhiza zawdzięczamy baronowi Nikolaus von Jacquin (1727–1817), urodzonemu w Hollandi botanikowi, który z równym powodzeniem zajmował się medycyną i chemią. Za rok odkrycia i opisania gatunku przyjmowany jest rok 1794.
W opisie szczawika dominuje zawsze opis wspomnianych bulwiastych korzeni, znajdujących się ponad powierzchnią gruntu. Na ich wierzchołkach wyrastają krótkie pędy, z których z kolei na znacznej długości ogonkach wyrastają skórzaste liście. Te co roku opadają, pozostawiając ogołocone pędy, wydłużające się co roku poprzez przyrosty i stające się de facto łodygami dla młodego ulistnietnienia. Kwiaty żółte, zebrane od dwóch do pięciu na pędzie, zawiązujące nasiona rozsiewane z pękających torebek. W naszym klimacie uprawę Oxalis megalorrhiza determinuje temperatura, zalecana powinna przekraczać 6 ºC, stąd też to parapetowe stanowisko w moim ogrodzie...

Oxalis corniculata jako gatunek posiada zielone liście, a często spotykana jego forma uprawna Varia atropurpurea to liście purpurowe. Nasza nazwa rodzima szczawik rożkowaty jest bliska łacińskiemu oryginałowi, gdzie corniculata dokładnie znaczy małe rogi, bo tak wyglądają sterczące torebki nasienne tego szczawika. Podobnie, a nawet bardziej opisowo, jest w języku niemieckim – Hornfrüchtiger Sauerklee, czyli Szczaw zwyczajny rogaty o smaku owocowym. Synonimy angielskie tej "rogatości" jakby się nie dostrzegają i tak Creeping Woodsorrel to Szczaw leśny pełzający (skradający się, pnący), Procumbent Yellow-sorrel znaczy Szczaw żółty rozesłany i Sleeping Beauty z baśniową konotacją do Śpiącej Królewny.
Anglicy wyróżniają samą var. atropurpurea nazwami: Creeping Purple Lady's Sorrel czyli Pnący szczaw Purpurowej Pani lub mniej wyszukanie Oxalis corniculata "Rubra". Samo pochodzenie formy purpurowej dość trudno określić dokładne, przyjmuje się, że jest to Stary Kontynent, a ciepłolubność rośliny wskazywałaby na kraje śródziemnomorskie. W naszych warunkach var. atropurpurea nie zimuje w gruncie, jak i też wymarza większość nasion, stąd i utrzymanie go w ryzach łatwiejsze. Za to sam gatunek ma się dobrze gdziekolwiek by się nie pojawił. Rozprzestrzenił się pod wszystkimi szerokościami geograficznymi, z wyjątkiem tylko tych podbiegunowych – stał się kosmopolitą, światowcem i obywatelem świata. Ta eksplozja występowania jest jak najbardziej dosłowna, pękające torebki nasienne są w stanie wyrzucać nasiona na znaczną odległość. Potrafi mnożyć się przez wysiew jako roślina jednoroczna. Jak bylina rozrastać poprzez podziemne rozłogi, ukorzeniać w węzłach pnących pędów i odrastać z ich fragmentów. Powiedzenie o nim, że jest inwazyjny to zdecydowanie za mało, niepowstrzymywany potrafi zdominować ogród zupełnie jak ten były trawnik widoczny na zdjęciach poniżej. A wszystko to, bo potrafi czarować pięknem liści i kwiatów. Kiedy pojawia się po raz pierwszy w ogrodzie, rzadko kto traktuje go jak niechcianego gościa i zazwyczaj pozwala na pozostanie. Małe to takie i urocze, no jak może zagrażać? Kiedy zdajemy sobie sprawę, że jednak może – to już mamy i pozamiatane. Nie da się całkowicie wyrugować go z ogrodu i nieważne jak bardzo będziemy staranni przy pieleniu rabat. Nie warto walczyć z nim też chemicznie, bo i niezdrowe to dla nas jak i innych mieszkańców ogrodu, a i taki glifosat (roundup i podobne) z nasionami i tak sobie rady nie da. Moim zdaniem pozostaje polubić tego ancymona i ziółko prawdziwe, a i znaleźć dla niego zastosowanie w kuchni jak czynili to Indianie i marynarze, o czym to piszę na pierwszej stronie tej historii. Liście są jadalne, o ciekawym posmaku cytryny, można je dodawać do sałatek jak i herbatek owocowych. Nie znaczy to też, że polecam uprawę gatunku. Bardziej chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że pojęcie "chwast" jest umowne, bardzo subiektywne i nijak ma się do ekologii. Znaczna większość tych niechcianych w naszych ogrodach posiada ponadprzeciętne właściwości medyczne i od wieków pomagała nam ludziom. Świat bez pokrzyw, ostów, mniszka lekarskiego i tego naszego szczawika nie byłby doskonalszy tylko uboższy. Zanim ruszymy na niego z widłami i opryskiem, zastanówmy się może chwilę nad tym.
Nasz szczawik rożkowaty, ze względu na w/w antypatię, podobnie jak ludzi równie źle znosi upalne lata i zdecydowanie bardziej komfortowo czuje się na ocienionych, wilgotnych stanowiskach. W pełnym słońcu szybko przekwita i szybko też się wysiewa. Gatunek ma liście lekko odgięte, u var. atropurpurea są gładkie i płaskie, u obu zwijają się w procesie fotoinhibicji. Kwitnie od maja do września, ale proszę zwrócić uwagę na zdjęcia – jest koniec listopada, a gdzieniegdzie widać pąki gotowe zakwitnąć jeśli tylko przyjdą jeszcze słoneczne dni. Widoczne jest też czerwonawe wybarwienie nie których liści, które jest efektem niskich temperatur - listopadowe zdjęcie Oxalis corniculata w nie moim ogrodzie :)...
Kwiaty pięciopłatkowe, jasnożółte, o średnicy 5 mm wyrastają z kątów liściowych. Widoczne tu również wspomniane rogate i omszone torebki nasienne. Zdjęcie z sierpnia, ale czas kwitnienia Oxalis corniculata rozciąga się od maja aż po listopad...
To bardzo długi okres kwitnienia, niemniej zainteresowanie innymi szczawikami i cieszenie się ich widokiem może trwać jeszcze dłużej. Wystarczy odpowiednio dobrana pora sadzenia i miejsce na parapecie, a będą prezentować się okazale również od późnej jesieni po wczesną wiosnę. Tak też może być wykorzystana jedna partia cebul lub bulw danego gatunku czy odmiany, kiedy druga będzie będzie odpoczywać zimą i posłuży wiosną do tradycyjnych rabatowych lub pojemnikowych nasadzeń. Trudno o drugi taki rodzaj roślin, który tak chętnie dostosowuje się do naszych upodobań, pozostając przy tym łatwym i wdzięcznym w uprawie.